• Wpisów:238
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 13:39
  • Licznik odwiedzin:31 464 / 3558 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czasami to, czego oczekujemy od innych, nie jest tym, czego chcielibysmy by opczekiwano od nas. Podswiadomie chcemy by swiat sie krecil wokol nas. Inni ludzie nas tak naprawde nie obchodza. Moze jednak wcale nie tak daleko odroslismy od zwierzecych przodkow? W zasadzie gdzie przebiega roznica miedzy czlowiekiem a zwierzeciem? W tym ze zwierze potrafi wykorzytstac narzedzie a czlowiek potrafi je wytworzyc? A co z ludzmi wychowanymi przez zwierzeta? Przeciez potencjalnie ich mozg tez potrafi byc tworczy. Czlowiek jest istota zlozona. Wychowanie, genetyka, kultura, zdrowie czy klimat zawsze wplywaja na nas. Dlatego nie ma dwuch jednakowych osob.
Ja pierdziele ale mam chaos w glowie
 

 
dawno mnie tu nie było... wiele się działo a jednocześnie niewiele. Właśnie uświadomiłam sobie jaka jestem samotna...
 

 
Chyba czegoś nie rozumiem. Zdarzyła się wielka tragedia, masakra która w zasadzie udowadnia jakie zagrożenia istnieją w Europie a media trąbią o śmierci narkomanki co nagrała jeden album.

Czy wynika to z problemu jaki mamy z takimi czynami nie do ogarnięcia jak w Norwegii? Przecież to nie żaden "islamski fundamentalista" tylko nasz, chrześcijanin(i tak fanatyk). A może chodzi o niemożność przyjęcia do wiadomości, że to wcale nie jest wariat i takie ma przekonania. Przy okazji udowadniając nam, że biali też mogą być terrorystami. Liczba ofiar też powala, może ciężko się mówi o masakrze w kontekście lata, obozu na wyspie i młodzieży?
Mam wrażenie, że temat zastępczy jest łatwiejszy dla czytelnika. Każdy może coś powiedzieć na temat piosenkarki, np. lubiłem jej muzykę ale wyglądała dziwacznie. Tymczasem masakra w Norwegii wstrząsa i w zasadzie poza kupą frazesów rzadko kogo stać na refleksję o tym jak blisko to uderzyło.
 

 
nosz kurczaki,

dlaczego wszystkie kosmetyki i chemia koncza sie jednoczesnie: pasta do zebow, krem do twarzy, balsam do ciala, podklad, proszek do prania i wc kaczor.
 

 
Zostalo mi jeszcze 1.5h do konca pracy... i tak mi sie straszliwie nudzi... szkoda, ze zapomnialam wziac dzis Pratchetta ze soba.
 

 
Mózg pracuje a tyłek boli.
Od tego siedzenia przed kompem kość ogonowa i przyległości z lekka napierdalają. Niestety ilość tekstu przede mną nie zmniejszy się sama... Jestem takim strasznym leniem... miałam ponad 6 miesięcy i znów zabieram się za wszystko na ostatnią chwilę.
Trudno mi się też skupić. Nosi mnie by gdzieś pójść, pogadać z P ale będę twarda i skończę to pisanie.
 

 
Osiagnelam takiego zniechecenia do mojej pracy, ze dzisiaj jedynie prasowanie jest wieksza kara.
Mam jakies nieodparte przeczucie, ze stanie sie dzis cos zlego.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Obejrzałam teledysk Lady Gagi "Judas". Nie obraził mnie ani trochę ale za to te 5 minut i 53 sekundy uważam za bezpowrotnie zmarnowane. Jak się chce szokować to wypadało by muzycznie też zaspokoić słuchaczy.
  • awatar pandamonium: Dzieki, akurat ksiazki czytam, w kinie tez jestem wybredna. Tak sie sklada, ze jestem antropologiem kultury i interesuje sie wszystkim co sie dzieje w masowej rzeczywistosci. Uwazam, ze przytyk 'ludzie ogarnijcie sie' jest tu nie na miejscu. Kazdy ma prawo do swoich upodoban, jezeli komus podoba sie Lady Gaga to niech sie zachwyca.
  • awatar Szczerbaty: cała twórczość Lady Sraki to strata czasu...ludzie ogarnijcie się, weźcie za książki, dobre kino,a nie za śmieciową papkę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jest 8.30 na mojej wyspie a mnie udalo sie rozprawic z dwoma kryzysami. Ciekawe fco ten dzien przyniesie.
 

 
ojojoj
Pojade do domu na cale 5 dni... Barrdzo sie ciesze, naprawde! Nie bylam w PL od pazdziernika, rodzicow i kota nie widzialam tyle czasu a jeszcze niedlugo Rodzicielka ma urodziny. Musze po kombinowac nad prezentem dla niej.
Sa plusy zycia na wyspie - praca, pieniadze, koncerty, mozliwosci. Ale brak Rodzicieli i Kotangensa zawsze bedzie minusem. Niby tyle czasu juz z nimi nie mieszkam i przyzwyczailam sie do bycia Zosia Samosia ale z checia wyspie sie we wlasnym lozku w domu rodzinnym i zjem sniadanie z wlasna Rodzicielka odganiajac przy tym Kota
 

 
Pinger powital mnie dzis informacja ze moje konto nie istnieje... ciekawe.
 

 
Zaatakowala mnie dzis na pingerze twarz z lekka wymeczonego Fryderyka Chopina. Gdyby nie to ze wlasnie przezywam kryzys 3 godziny w pracy to bym sie chyba przestraszyla. Zawsze mnie ta fotografia przerazala, cos jak te zdjecia na ktorych najpierw widac dziecko a potem krwiozercze zombi.
 

 
Spędziłam 2 godziny w poczekalni wysłuchując dziecięcych wrzasków i rozmów o rozstępach, ciążach i o tym, że "on nie napisał". Głowa mi mało nie pękła, brzucha mało nie rozsadziło ale jakoś przeżyłam. Wyszłam z darmowym zapasem pigułek i paczką(30szt.?!)prezerwatyw w prezencie.
 

 
Umieram z bólu spowodowanego Tymi Dniami. Jakby na zlosc jest to równiez jeden z tych poniedzialków gdy wszystko zle idzie.
 

 
Przypadki z wczoraj:
1. Siedzę w pracy, jestem bardzo zajęta a tu nagle wpada dwóch łepków w dresach. I dawaj do mnie po polsku. Zasadniczo w pracy mówię wyłącznie po wyspiarsku, chociażby po to by uniknąć sytuacji gdy na coś nie mam świadków. Gdy więc łepki usłyszały zapytanie po angielsku zgłupiały i jeden do drugiego powiedział: "kurwa, ta pizda nie mówi po polsku" po czym odwrócili się na pięcie i wyszli bez żadnego sorry czy bye.
Anglicy, znają słowo kurwa doskonale, a brak kultury też był widoczny gołym okiem.
2. Pojechaliśmy z P na zakupy. Po Aldim kręci się czterech łepków, dresy Bench, łyse głowy, buty za grube pieniądze. Naradzają się i ładują różne rzeczy do koszyka po czym rozbiegają się w różnych kierunkach. Przeszliśmy z P do kasy, za nami dwóch z tych chłopaków, jeden ze zgrzewką wody, drugi z orzeszkami solonymi. P ładuje na taśmę i przepuszcza gości bo ma dużo do załadowania. Ci się przy kasie i kasjerce zaczynają kłócić to ochroniarz od drzwi też przybiega. A tymczasem zza regałów wyjeżdża załadowany wózek prowadzony przez trzeciego dresa i jakby nigdy nic przez drzwi na parking, gdzie czwarty odpala samochód. Kłócący się płacą i wychodzą. Auto odjeżdża.
Zaznaczam, stać ich było na to jedzenie z koszyka. Po prostu chcieli ukraść. Z flagą narodową naszytą na rękawie dresu.
  • awatar Arvene: :O nie no w szoku jestem jeśli chodzi o tą drugą sytuację ;/ wstyd się przyznać na Wyspach, że się jest z Polski
  • awatar Czechofil: :/ To Polacy właśnie...
  • awatar Celine.De: Jakie bezczelne gnoje...tylko niszczą i kradną...wstyd mi że z tego samego kraju jestem z takimi...;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dzis jest dzien pozytywny to nie bede narzekac.
Lubie dzis zapach wiosny(bo taki rano byl gdy wyszlam na ulice).
Lubie poglaskac kota(wczoraj gdy wracalismy z nocnego spaceru udalo mi sie jednego zwabic i wymiziac).
Lubie nie spieszyc sie do pracy i wypic sobie goraca czekolade z rana.
Lubie moje nowe buty, choc nauka chodzenia na wysokich obcasach jeszcze nie zakonczona.
Lubie pisac piorem.

Dziekuje za uwage.
 

 
dwie katastrofy juz zaliczonie, czekamy na kolejne.
 

 
Bedziemy miec nowa osobe w biurze. W zwiazku z poszukiwaniami oboje z MOU zostajemy ostatnio dluzej w pracy by przesluchac kandydatki(nie bylo zadnych sensownych kandydatow).
Zobaczymy co z tego wyjdzie...
 

 
Poranek mija znosnie choc... Mam wrazenie, ze dzis o moj wybuch nie bedzie trudno. Roznosi mnie energia, ale jak wracam do domu i widze P to juz mi sie nic nie chce. Najchetniej bym wtedy poszla spac.
Dzis swieto chorych na padaczke... sa szanse, ze i ja dzis padne.
 

 
Z jednej strony mam dziś ochotę zakopać się pod kołdrę a z drugiej najchętniej tańczyłabym dziś do upadłego w jakimś klubie. Jedno jest pewne, nie koniecznie chciałabym dziś spędzić wieczór z P.
 

 
Mam bardzo dobry humor nie poparty absolutnie niczym. Na brodzie siedzi pryszcz gigant, w pracy jestem juz trzy godziny z dziewieciu, a tzw. wyczucie stylu ma dzis wychodne. Zaden z powyzszych powodow nie jest jednak w stanie zmienic faktu, ze czuje sie jak milion dolcow.